WYCIECZKA DO GRECJI

 

Podróż czas zacząć, od razu po wyjechaniu z naszej miejscowości wielu uczniów poszło spać, aby „dospać” nieprzespaną noc. Mieliśmy do przejechania ok. 1200km. W ciągu naszej długiej podróży autobusem, aby szybciej nam minął czas, graliśmy w różne gry karciane, układaliśmy kostki rubika oraz słuchaliśmy muzyki dochodzącej prawie do czoła autobusu.                                                                                                                      O godzinie 1:00 w nocy byliśmy w pierwszym z hoteli (Balasevic) w Belgradzie (Serbia). Każdy dostał klucze do pokoju, ruszyliśmy wziąć prysznic oraz  wyspać się przed dalszą jazdą.

Drugiego dnia wycieczki z rana zjedliśmy śniadanie, spędziliśmy trochę czasu wolnego, spakowaliśmy swoje torby pełne ubrań i jedzenia, i ruszyliśmy w dalszą podróż. Tym razem mieliśmy do przejechania już „tylko” 690km. W drodze do Grecji mieliśmy zwiedzić Budapeszt, ale niestety nie było to możliwe przez 3,5 godzinny korek w Austrii za Wiedniem (wypadek na autostradzie). Po długiej jeździe w końcu dotarliśmy na miejsce, czyli do hotelu Sintrivanis w Paralia Skotinas w Grecji. Była 1 w nocy, więc każdy zjadł swój posiłek i poszliśmy „spać”.

Dzień trzeci był dniem, który spodobał się najbardziej większości uczniów, ze względu chociażby na piękne widoki, na które mogliśmy spoglądać z ponad 400m wysokości. Rano wybraliśmy się nad znajdującą się 200m od nas plażę. W drodze do Meteorów najpierw odwiedziliśmy manufakturę pisania ikon. Dowiedzieliśmy się m.in. jak powstają ikony. Następnie pojechaliśmy zwiedzić największą atrakcję tamtego dnia, czyli Meteory. Gdy dotarliśmy na miejsce, od razu rzuciliśmy się z aparatami oraz telefonami, aby wykonać zdjęcia widokom, które dotychczas mogliśmy spotkać tylko w filmach  lub na zdjęciach, lecz to nie było główną atrakcją tego miejsca. Mieliśmy do zwiedzenia dwa prawosławne klasztory, żeby się dostać do pierwszego z nich, musieliśmy zrobić krótki „trening” po daleko ciągnących się schodach. Po wejściu do klasztoru dziewczyny musiały założyć spódnice za kolana, aby mogły wejść dalej. Pani przewodnik bardzo ciekawie i szczegółowo opisała nam poszczególne części klasztoru. Droga do drugiego klasztoru była o wiele łatwiejsza.  Pani przewodnik bardzo dobrze opisała nam co znajduje się w klasztorze oraz inne kwestie z nim związane np. Jak można dostać się do klasztoru oraz w jakim wieku.    Kiedy wróciliśmy do hotelu, wybraliśmy się na plażę i tak nasz pełen wrażeń, trzeci dzień wycieczki minął.

Czwartego dnia pojechaliśmy najpierw do małego miasteczka Vergina, w którym znajduje się podziemne muzeum oraz  grobowiec króla Filipa II (ojca Aleksandra Macedońskiego),  zachowane sprzed 2400 lat. W grobowcu można było zobaczyć : biżuterię, broń, zbroje itp. eksponowane teraz w muzeum. Zostaliśmy oprowadzeni po całym muzeum przez naszą panią przewodnik, a potem pojechaliśmy do kolejnego celu  czyli miasta Saloniki. Gdy wysiedliśmy z autobusu, skierowaliśmy się do rotundy, a potem udaliśmy się w okolicę Białej Wieży, do której mogliśmy wejść i obserwować z niej piękne morze oraz miasto. Mieliśmy tam także godzinę czasu wolnego, więc jedni udali się w poszukiwaniu pamiątek, a drudzy, aby po prostu coś zjeść „na mieście”. Po powrocie do hotelu mogliśmy popływać w basenie oraz  pograć w piłkę nożną, więc wieczór spędziliśmy aktywnie.

Piąty dzień, czyli dzień, w którym opuściliśmy nasz hotel. Po spakowaniu bagaży postanowiliśmy jeszcze raz pójść na plażę, aby „pożegnać” się z greckim morzem. Weszliśmy do autobusu i przed nami czekały kolejne 1200 kilometrów jazdy do Słowenii. Zmęczeni dotarliśmy o 0:30 do hotelu w Słowenii, gdzie zjedliśmy przepyszną kolację.

W ostatnim dniu wycieczki oprócz powrotnej jazdy do naszych domów, zaplanowaną mieliśmy także wizytę w Kahlenbergu pod Wiedniem, czyli w miejscu Odsieczy Wiedeńskiej. Mieliśmy okazję zobaczyć tam Wiedeń z bardzo dobrego miejsca obserwacyjnego. Następnie, już w Polsce ok. godziny 22.00 zjedliśmy „obiadokolację”. Przed 1 w nocy, 20 maja byliśmy już w Małej Wsi.

 

   Podsumowując, mimo długiej jazdy wycieczka na pewno spodobała się każdemu ze względu na miejsca, które zwiedziliśmy oraz granice, które przekraczaliśmy, a było ich kilkanaście („najciekawsze” z Serbią i Macedonią).Trudno mi porównać ją z wycieczkami do Chorwacji, czy Rzymu, lecz pod względem fantastycznych miejsc, które mogliśmy zobaczyć, jest ona na 1 miejscu.

 

                                                        Uczestnik wycieczki: Adam Burny

 

 

 

Dodatkowe informacje