Patronka szkoły - Anna Nakwaska

Herbem Prus pieczętowało się wiele rodzin szlacheckich, szczególnie wywodzących się z terenów Mazowsza. Biorąc pod uwagę fakt, że pojawia się on na początku XIV wieku i z uwagi na samą nazwę można śmiało wyciągnąć wniosek o jego pruskim pochodzeniu. Faktem jest, że pod koniec XIII w. wielu Prusów uciekało przed krzyżackimi prześladowaniami osiedlając się w Polsce lub na Litwie ulegając tu asymilacji. Herb Prus występował w trzech odmianach : Prus I (zwany inaczej Półtorakrzyża, Turzyna, Wiskawa, Wiszczała), Prus II (Wilcze Kosy, Wilcza Kosa, Słubica) i Prus III (Nagody). Rodzina Nakwaskich z Nakwasina w Ziemi Wyszogrodzkiej pieczetoweała się herbem Prus II – na czerwonej tarczy biały półtorakrzyż i białe, splecione kosy (wilcze kły). Jak głosi legenda herbowa …Ziemia Wyszogrodzka od dawna była częścią Mazowsza rządzonego przez Pistów aż do początków XVI w., kiedy to po śmierci ostatniego księcia płockiego (Piasta) zostało włączone do Korony. Wincenty Hipolit Gawarecki - w wydanych w 1824 r. „Pismach historycznych” – tak umiejscawia Ziemię Wyszogrodzką – „Ziemia Wyszogrodzka na wschód graniczyła z Ziemią Zakroczymską, na zachód z województwem Płockim, od południa Wisła była jej granicą, a na północ powiat Płoński. Długość jej biorąc od wschodu ku zachodowi, t.j. od wsi ostatniej parafii Czerwińskiej (od Zarębia Szlacheckiego do Bodzanowa) wynosi mil 3 i pół, szerokość zaś od południa ku północy, t.j. od Wyszogrodu do wsi Wronina mil 3. Położenie tej ziemi jest w samych równinach gruntu urodzajnego, najszczególniej do siewu pszenicy i jęczmienia zdatnego, w ogólności uważając, ziemi tej na żyznych pastwiskach nie zbywa, przez co właściciele dóbr ziemskich liczne trzody inwentarza rogatego wychowywać są w stanie, wreszcie korzystne położenie ziemi tej nad Wisłą ułatwia znacznie handel zbożowy…”

 


 

W takiej oto ziemi osiedlili się uciekający przed krzyżackim prześladowaniem Prusowie. Niewiele, a wręcz nic pewnego nie wiemy o protoplastach znanej później na Mazowszu rodziny Nakwaskich pieczętujących się – jak na Prusów przystało – herbem Prus II Wilcze Kosy. Osiedlili się w Nakwasinie na północy Ziemi Wyszogrodzkiej i dosyć szybko ulegli spolonizowaniu. Równie szybko weszli w łaski książąt mazowieckich zyskując dla rodziny wiele zaszczytnych tytułów.

 

Rozrasta się również majątek rodzinny, który w XVII wieku jest już całkiem przyzwoity -oczywiście jak na warunki mazowieckie. Swoją majętnością nie dorównują Nakwascy Sapiehom, Pacom czy Radziwiłłom, ale wiernie służą swojej nowej ojczyźnie nigdy nie ulegając pokusie zdrady.

 

Pod jednym z dokumentów miasta Płocka datowanym na 18 października 1535 r. podpisał się niejaki Hieronim Nakwaski z Nakwasina, cześnik wyszogrodzki i wojski ciechanowski.

 

W tym miejscu winien jest nieco wyjaśnienia dotyczącego wymienionych wyżej tytułów. Otóż urzędy ziemskie obejmowały te dające bezpośrednie zyski oraz czysto tytularne, które podnosiły prestiż szlachcica, posłuch pośród braci szlacheckiej i możliwość dalszego awansu.

 

Najwyżej w hierarchii ziemskiej stał urząd podkomorzego, który rozstrzygał przy pomocy swego sądu, zwanego podkomorskim, spory graniczne pomiędzy posiadaczami gruntów (za Jana Olbrachta za każde rozgraniczenie miał otrzymywać trzy grzywny, później sam negocjował ze stronami swoje wynagrodzenie). Wytyczał ich granice i nanosił na mapę (w Prusach podkomorzy był wyłącznie urzędnikiem honorowym, sprawy graniczne rozpatrywały tam sądy ziemskie). Posiadał własna kancelarię, w której prowadził księgi podkomorskie z zapisami dokonywanych przez niego czynności urzędowych.

 


 

Dość znaczące było również stanowisko sędziego ziemskiego. Przewodniczył on sądowi ziemskiemu istniejącemu w każdej ziemi i powiecie. Za swą pracę pobierał wynagrodzenie od stron (wczesniej ustalone). Obok sędziego zasiadali w nim podsędek ziemski i pisarz ziemski. Podsędek i pisarz byli wynagradzanie przez strony na podstawie umowy.

 

Gdy szlachta ruszała na wojnę, wtedy do pełnienia swoich obowiązków przystępował wojski. Troszczył się o spokój i bezpieczeństwo na podległym mu terenie. W późniejszym okresie stracili wojscy swe znaczenie na rzecz starostów.

 

Pośród urzędników ziemskich widzimy również łowczych – tytuł ten już w XV w. stracił swoje znaczenie. Był to tytuł honorowy, bez żadnych obowiązków (tzw. godność tytularna).

 

Tytułem honorowym był również urząd cześnika wywodzący się od zarządzającego piwnicami panującego władcy.

 

Również stolnik, w dawnej Polsce urzędnik nadworny opiekujący się stołem panującego, w XIV–XVI w. przekształcił się w honorowy urząd ziemski.

 

W roku 1648 elekcję Jana Kazimierza podpisują Feliks Nakwaski - wojski wyszogrodzki i Jan Nakwaski - łowczy wyszogrodzki.

 

 

 

Więcej wiemy o Nakwaskich poczynając od II połowy XVIII w., kiedy rodzina przeżywa swoją świetność. Doskonale zarządzał majątkiem rodzinnym Klemens Nakwaski właściciel majątków Nakwasin, Maławieś, Gałki, Liwin, Wilkanowo, a od 1763 r. również Kępa Polska. Klemens zajmował zaszczytne i przynoszące zyski urzędy pisarza ziemskiego i grodzkiego wyszogrodzkiego, był również posłem na Sejm Rzeczypospolitej, gdzie „w jednej ławie zasiadał ze Stanisławem Poniatowskim (przyszłym królem)”, ufundował kościół w Kępie Polskiej (1785r. lub 1783r.) i figurę Świętego Jana Nepomucena w Małejwsi (1799r.).

 

Spadkobiercą dóbr w Kępie Polskiej był syn Klemensa Jan Paweł – stolnik, a później cześnik wyszogrodzki, powiększył stan posiadania kupując majątek Cieśle (sąsiadujący z Kępą), gdzie być może już za jego życia rozpoczęto budowę pięknego dworku w stylu szwajcarskim (dzisiaj znajduje się tam szkoła podstawowa).

 

Drugi z synów Klemensa Nakwaskiego i Zuzanny z Gembartów (być może ona wniosła jako wiano do rodziny Nakwaskich majątek Lesino koło Wołomina) Cyprian był absolwentem Szkoły Rycerskiej, starostą wyszogrodzki i szambelanem króla Stanisława Augusta Poniatowskiego (zmarł w 1822r.). Być może jego synem był Kajetan Nakwaski - którego wymienia w cytowanej wyżej pracy W.H. Gawarecki – pan na Święcicach, Rakowie i Archutówku?

 

Niewiele wiemy o Łukaszu i Ignacym – synach Klemensa Nakwaskiego. Pierwszy z nich – jak pisze prof. Jerzy Łempicki w „Herbarzu mazowieckim” – w 1828r. legował w testamencie pewne sumy na utrzymanie księdza w kościele w Kępie Polskiej, drugi był właścicielem majątku Gałki i zmarł bezpotomnie ok. 1806r.

 

Córka Klemensa, Barbara wyszła za Hipolita Mikorskiego (ze Słubic, tych nad Wisłą) i zamieszkała w podarowanym jej przez rodziców Wilanowie (chociaż W.H. Gawarecki podaje ,że w 1826r. Wilkanowo należało do Franciszka Salezego).

 


 

Wreszcie najmłodszy z synów Klemensa i Zuzanny Nakwaskich, Franciszek Salezy – odziedziczył Nakwasin, Maławieś, Liwin, Gałki (po zmarłym bracie Ignacym) i Lesino (koło Wołomina). Dodać należy, że był szambelanem królewskim, komisarzem cywilno-wojskowym i kapitanem wojsk polskich awansowanym w 1794r. do stopnia majora, a w dobie Księstwa Warszawskiego pełnił bardzo odpowiedzialną funkcję prefekta departamentu warszawskiego. Jego żoną była Anna z Krajewskich córka Stanisława Kostki Krajewskiego – związanego mocno (przez piastowanie odpowiedzialnych urzędów) z królem Stanisławem Augustem Poniatowskim. Anna urodziła się w Warszawie ale dużo czasu spędzała w rodzinnym Gołębiu koło Puław wśród pięknych i rozległych ogrodów doglądanych przez jej matkę. Jedynie na okres zimowy wyjeżdżała do niezbyt odległej Warszawy, która do końca życia przyciągała ją swoim gwarem i różnorodnością mieszkańców. Tutaj zapewne poznała swojego przyszłego męża Franciszka Salezego Nakwaskiego obijającego się wówczas po gwarnej i niespokojnej stolicy. Do ślubu doszło w 1798r. – on młody i majętny szlachcic skoligacony z wieloma znanymi rodami mazowieckimi, ona kobieta piękna gruntownie wykształcona, pełna wigoru i ciekawości świata.

 

Młodzi Nakwascy zamieszkali początkowo w Warszawie, później (1806r.) wrócili do Małejwsi k/Wyszogrodu (ciężko zachorował brat Franciszka Salezego Ignacy – właściciel Małejwsi i Gałek). Już rok później znaleźli się ponownie w Warszawie, gdzie tworzyła się administracja Księstwa Warszawskiego. Jak znanymi byli już wówczas ludźmi niech świadczy fakt, że ich przyjazd odnotowały wszystkie ważniejsze warszawskie gazety.

 

Franciszek Salezy rzucił się w wir pracy wykorzystując wcześniejsze doświadczenia z czasów piastowania urzędu komisarza cywilno-wojskowego Ziemi Wyszogrodzkiej. Potrzebne one były zwłaszcza wtedy, kiedy został obarczony niezwykle odpowiedzialnym stanowiskiem prefekta departamentu warszawskiego. Do jego zadań należało czuwanie nad porządkiem oraz …

 

Co tymczasem robiła Anna? Oddała się swoim pasjom – literaturze (tłumaczył i pisała) i balom, które nie tylko lubiła organizować, ale i w nich uczestniczyć. Był to jej obowiązek, jako żony wysokiej rangi urzędnika państwowego, w ten sposób kształtowała wizerunek męża, dodając jego osobie powagi i splendoru. Rzec by można, że Anna brylowała w salonach ówczesnej Warszawy. Ze swoim wykształceniem i inteligencją czuła się swobodnie wśród „największych” tamtej epoki. Często pomagała mężowi w jego obowiązkach, potrafiła doradzić, a nierzadko i wyręczyć w rozwiązywaniu delikatnych problemów.

 

Zajmowała stanowisko wizytatorki szkół żeńskich w Księstwie Warszawskim, a później w Królestwie Polskim. Dalej interesował ją literatura, ale również historia, pedagogika i sprawy społeczne. Była wnikliwą obserwatorką ówczesnego społeczeństwa, czego wyraz dała w swoich pamiętnikach oraz w wydanej w 1842r. książce pt. „Obraz warszawskiego społeczeństwa w dwóch powieściach”. Anna Nakwaska zadebiutowała w dziedzinie literatury tłumacząc z języka francuskiego, po czym przyszedł czas na jej własne dzieła literackie, takie jak, „Czarna mara”czy „Aniela czyli ślubna obrączka”. Współpracował z wieloma ówczesnymi czasopismami, a jej pamiętniki oparzył swoim – bardzo pozytywnym – komentarzem sam Józef Konrad Korzeniowski.

 

Zapewne pamięć ukochanego Gołębia k. Puław (majątek jej rodziców) zainspirował ją do założenia w Małejwsi parku w stylu angielskim otaczającego piękny, obszerny dwór (spalony przez wycofujących się Rosjan w 1915r.). Spędzała tu wiele czasu, przesiadując na parkowej ławeczce, podziwiając pływające po stawie i opiekując się wnukami. Niestety nie mogła mieć przy boku swojego ukochanego syna Mirosława Henryka, który wraz z żoną Karoliną (z Potockich) musiał uciekać przed represjami carskimi (za udział w Powstaniu Listopadowym) do Szwajcarii, a później do Francji.

 

W tym miejscu należy dodać, że Mirosław Henryk Nakwaski od 1835 roku był właścicielem majątku Kępa Polska, którą przekazał mu testamentem zmarły bezpotomnie stryj Jan Paweł Nakwaski. Ucieczka za granicę uratowała Henryka przed więzieniem ale jego majątek w Kępie Polskiej został skonfiskowany (1831r.). Anna, jako kobieta bardzo przedsiębiorcza i wpływowa, natychmiast wykupiła dobra kępskie z rąk rządowych.

 

Młodzi Nakwascy już nigdy nie zobaczyli ojczyzny, na wiele lat zamieszkali we Francji, gdzie czynnie uczestniczyli w życiu polskiej tzw. Wielkiej Emigracji”.

 

Henryk z wielką energią rzucił się w wir pracy emigracyjnej, jednak jego demokratyczne przekonania spowodowały, że znalazł się poza najbardziej wpływowym nurtem emigracyjnym, jakim by Hotel Lambert księcia Adama Jerzego Czartoryskiego. W domu Nakwaskich bywał nasz wieszcz narodowy Adam Mickiewicz, który podobno zaprzyjaźnił się z młodymi emigrantami.

 

Karolina podobnie jak jej teściowa obdarzona był a talentem literackim, który wykorzystała pisząc na emigracji : „Krótką historię Polski”, „Do matek polskich słów kilka o przyszłości wzrastających pokoleń” oraz cieszącą się dużym powodzeniem książkę zatytułowaną „Dwór wiejski, dzieło poświęcone gospodyniom polskim, przydatne i osobom w mieście mieszkającym”.

 

Jak wspomniałem wcześniej, nigdy już nie zobaczyli „wygnańcy” swojej ojczyzny, zmarli w Tours we Francji – Karolina w 1875 r., Henryk rok później.

 

Do kraju wróciły jednak ich dzieci. Jeszcze za życia „dziadków” zamieszkała w Małejwsi Karolina (najstarsza z dzieci Henryka i Karoliny z Potockich), to ona spisała pamiętnik dziadka Franciszka Salezego Nakwaskiego obejmujący czasy od Insurekcji Kościuszkowskiej do klęski Napoleona pod Moskwą. Ta sama Karolina poślubiła w 1847r. Cypriana Walewskiego bibliografa i zamiłowanego kolekcjonera zabytków piśmiennictwa polskiego, który zgromadził w Małejwsi ogromny księgozbiór. Cenne zbiory Wawelskiego obejmujące również mapy i starodruku na mocy testamentu właściciela przekazane zostały Akademii Umiejętności w Krakowie (ok. 1875r.).

 


 

Karolina Walewska odziedziczyła po „dziadkach” Nakwaskich ich dobra, ale ok. 1859r. odstąpiła ich część swojemu bratu Bolesławowi, który został właścicielem Kępy Polskiej i Nakwasina. Nic nie wiemy o potomstwie Wawelskich, stąd przypuszczenie, że zmarli bezpotomnie, o czym może świadczyć fakt przekazania przez Cypriana swojej biblioteki Akademii Umiejętności i sprzedaż majątku Maławieś (po śmierci Karoliny). Jedynym potomkiem Anny Nakwaskiej pozostał więc jej najmłodszy wnuk Bolesław (poza Karoliną miał Bolesław jeszcze dwie siostry Annę Marię i Jadwigę, które prawdopodobnie zmarły dość wcześnie), który dość długo pozostawał w stanie kawalerskim. Ożenił się z ze znacznie od siebie młodszą Jadwigą z Korwin-Szymanowskich, córką Feliksa. Bolesław zmarł bezpotomnie, a Kępa Polska i Nakwasin odziedziczyła (po pewnych perypetiach) Jadwiga(zmarła w 1939r.).

 

Piękny dwór Anny Nakwaskiej przestał istnieć już w 1915 roku, spalony przez wycofujących się Rosjan, a że historia lubi się powtarzać tego samego dzieła dokonali w Nakwasinie w 1945r. „czerwonoarmiści” paląc przy tej okazji również dość zasobny księgozbiór Korwin –Szymanowskich. Dzieła zniszczenia dokończyli późniejsi mieszkańcy wycinając prawie doszczętnie, rozległy kiedyś park. Dobrze, że przetrwał – choć w stanie mocno naruszonym – park w Małej Wsi, po którym snują się pewnie duchy Nakwaskich czekając na jego renowację.

 

 

 

 

 

 

 

Dodatkowe informacje